https://wyborcza.pl/7,75968,32847566,skladam-skarge-do-krrit-na-slowa-wypowiedziane-przez-dorote.html#s=S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy

KRRiT, organ państwowy, ma konstytucyjny obowiązek stać na straży wolnego i odpowiedzialnego słowa.

Gdy pytanie może dać początek nagonki na innych, dzieje się tragedia. Bo pytanie o rasę, pochodzenie, język, religię, obywatelstwo czy orientację seksualną może skończyć się hasłami o „Polsce dla Polaków". Całej Polsce: na uczelniach, w urzędach, mediach, szpitalach, sklepach, autobusach, tramwajach, na ulicach. Na cmentarzach też?

Takie ksenofobiczne pytanie padało na antenie Polsat News w sobotę 6 czerwca. Dorota Gawryluk – to znana dziennikarka i szefowa pionu kanałów tematycznych Polsatu, prowadząca autorski program "Kalejdoskop wydarzeń" – zapytała tam tak: „Dlaczego ktoś pochodzenia ukraińskiego i reprezentujący ukraińskie interesy jest w polskim rządzie?".

Do ataku na Szeptyckiego odniósł się Tusk

„Ktoś pochodzenia ukraińskiego" to Andrzej Szeptycki, wiceminister nauki w gabinecie Donalda Tuska. Wykłada na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Studiował historię na Uniwersytecie Paryż-Sorbona, habilitację zrobił na UW, napisał monografię „Ukraina wobec Rosji. Studium zależności". W 2024 r. otrzymał od prezydenta Dudy tytuł profesora nauk społecznych w dyscyplinie stosunki międzynarodowe. Był analitykiem w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych , współkoordynatorem Centrum Studiów Polskich i Europejskich w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki, pracował w Ośrodku Kultury Francuskiej i Studiów Frankofońskich UW.

Dorota Gawryluk tym pytaniem dotyczącym pochodzenia Szeptyckiego zaatakowała jego wypowiedź, w której porównał Ukraińską Powstańczą Armię do polskich "żołnierzy wyklętych", bo łączy ich to, że "toczyli walkę z Sowietami" i "to była taka walka beznadziejna".

A jej konkluzja brzmiała: "W polskim rządzie powinni być polscy ministrowie, którzy reprezentują polską rację stanu".

To pytanie Dorota Gawryluk przykuło nawet uwagę szefa polskiego rządu. Tusk w środę w Sejmie pokazał, że takie pytania mogą się skończyć tragicznymi odpowiedziami.

- Padają słowa w tej Izbie, padają słowa w mediach, w debatach publicznych, które coraz częściej wskazują, że z pojedynczych incydentów, z pojedynczych wyzwisk, z pojedynczych wyskoków medialnych zaczyna robić się fala – mówił. - [To] fala, która nie tylko upokarza przyzwoitych, uczciwych, Polaków, ale zaczyna być niebezpieczna z punktu widzenia istoty Rzeczpospolitej. Mówię tutaj o swoistym polowaniu, takim polowaniu, którego byliśmy świadkami tu, w Europie, w ostatnich 150 latach wielokrotnie. I to polowanie z reguły kończyło się katastrofą. Taką katastrofą dziejową, jaką była np. II wojna światowa. Mówię o słowach takich jak, tu cytuję: „zastanawiam się, jak to jest możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim jest wiceministrem w polskim rządzie". Pamiętam też słowa politycznego watażki, pana Bąkiewicza sprzed kilku tygodni, że tych, którzy mają inny pogląd niż on, powinno się napalmem wypalić z polskiej ziemi. Pamiętam słowa o Żydach, o Niemcach, a teraz przede wszystkim o ludziach pochodzenia ukraińskiego. To się składa w jedną, coraz bardziej niepokojącą całość. Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy. Już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji. Słowa, które są wypowiadane przez teoretycznie poważnych ludzi, będą ośmielać teraz większe grupy ludzi do tego, aby siać pod tę ksenofobię, pogardę dla ludzi o innych poglądach, pogardę o ludziach o pochodzeniu, które nie odpowiada wzorom czystej polskości, czystej rasy itd.

KRRiT musi zareagować na słowa Gawryluk

Dorota Gawryluk usiłowała polemizować z wiceministrem, wytykając mu pochodzenie.

To wbrew ustawie medialnej. W art. 18 mówi ona bowiem, że „audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub przemocy lub dyskryminujących ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność państwową, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną lub nawołujących do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym".

Składam skargę na Dorotę Gawryluk do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Proszę o szybkie tempo jej rozpatrzenia, bo wiemy z historii, jak się kończą takie pytania – tragediami.

O tym mówił w polskim Sejmie polski premier. Wszystkich uświadomił, że już, tu i teraz, „dzieją się rzeczy, padają słowa, pojawiają się idee, które są upokorzeniem dla każdego patrioty".

KRRiT, organ państwowy, ma konstytucyjny obowiązek stać na straży wolnego i odpowiedzialnego słowa.

Liczę, że stanie. I że się nie przeliczę.