https://wyborcza.pl/7,75968,32952810,rok-niedobrej-prezydentury.html#s=S.opinion-K.P-B.1-L.1.zw
Karol Nawrocki to pierwszy prezydent, który nawet nie próbuje łączyć Polaków i działać ponad podziałami. A grzechów na sumieniu ma więcej.
Mija właśnie rok od wprowadzenia się Karola Nawrockiego do Pałacu Prezydenckiego. Dla blisko połowy osób, które poszły do urn wyborczych w 2025 r., jego zwycięstwo było szokiem.
Rok prezydentury Nawrockiego
Najwyższy urząd w Polsce objął bowiem człowiek z szemraną przeszłością: dumny z uczestnictwa w kibolskich ustawkach i publicznie gloryfikujący to przestępstwo jako "szlachetną męską walkę wręcz"; wyłudzający komunalną kawalerkę od będącego w trudnej sytuacji życiowej pana Jerzego; znajomy przestępców z nazistowskimi tatuażami czy osób skazanych za sutenerstwo.
Po roku widać, że to prezydentura inna niż wszystkie pozostałe w III RP od wyboru w 1990 r. Lecha Wałęsy. Nawrocki jako pierwszy nie chce w żaden sposób łączyć obywateli z różnych stron sceny politycznej i wykonywać znaczących gestów ponad podziałami. Zależy mu wyłącznie na tych, którzy go wybrali. A tu kluczowe były głosy Konfederacji i partii Grzegorza Brauna.
Dlatego nigdy nie skrytykował haniebnych słów czy działań Brauna, za to aktywnie przyłączył się do antyukraińskiej nagonki i ataków na państwo walczące z rosyjską agresją. Jako pierwszy prezydent Polski od 1990 r. złamał zasadę ponadpartyjnego poparcia dla europejskich aspiracji Kijowa. Nigdy też nie zaapelował o powstrzymanie antyukraińskiej fali, przelewając się przez nasz kraj, i fizycznych ataków na Ukraińców.
Zamiast międzynarodowej pozycji – przyboczny Trumpa
W polityce zagranicznej Nawrocki nie zbudował sieci dobrych i przede wszystkim skutecznych relacji z europejskimi przywódcami, tylko dramatycznie uczepił się nogawki Donalda Trumpa. Z prezydentem USA jest zaś tak, że w żadne jego zapewnienia wierzyć nie można.
Najlepszy przykład to słynny wpis na jednym z portali społecznościowych o tym, że w naszym kraju będzie 5 tys. amerykańskich żołnierzy więcej, co miało być efektem dobrych relacji Nawrockiego z Trumpem. Choć minęło od tego czasu ponad pięć miesięcy, nadal nic w tej sprawie nie wiadomo. Gorzej – administracja Trumpa wciąż nie przywróciła rotacji 4 tys. żołnierzy, którą wstrzymała w maju.
W rozgrywkach wewnętrznych Nawrocki chce przemodelować nasz ustrój na prezydencki. Już na początku kadencji zapowiedział, że Sejm nie powinien rozpoczynać prac nad żadną ustawą, jeśli wcześniej nie zapyta głowy państwa, czy nie zawetuje przepisów. To byłby skandaliczny kaganiec parlamentarny.
Kaganiec i tak jest – wetomat Nawrockiego działa sprawnie i prezydent zawetował rekordowe 41 ustaw.
Są i liczne inne grzechy. Głowa państwa łamie konstytucję, nie odbierając przysięgi od prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Nawrocki nie chciał podpisać nominacji na pierwsze stopnie oficerskie dla funkcjonariuszy kontrwywiadu, odmówił awansów generalskich kilku świetnym oficerom, walczył z europejskim programem SAFE, czyli 180 mld zł na szybką modernizację naszej armii.
Blokuje wszelkie pomysły uzdrowienia wymiaru sprawiedliwości czy większej kontroli rynku kryptowalut, a nawet zawetował ustawę o zwiększeniu akcyzy na alkohol. Nie zgodził się również na przepisy mające powstrzymać hejt i przestępstwa pojawiające się w portalach społecznościowych.
Przed nami kampania wyborcza do parlamentu i Nawrocki jeszcze bardziej skupi się na walce z rządem, chcąc zostać mężem opatrznościowym szerokiego obozu prawicy, także tej skrajnej. To wróży Polsce jak najgorzej.
Redagował Sebastian Słowiński




