Janusz Rolicki
Autor, rocznik 1938 r., jest dziennikarzem, pisarzem i publicystą, autorem licznych zbiorów reportaży, wywiadów-rzek z Edwardem Gierkiem i Zbigniewem Bujakiem, był redaktorem naczelnym „Trybuny"
Strach przed SAFE: czy Nawrocki, dla osiągnięcia swych celów, jest skłonny naśladować Stalina?
Nigdy nie mieliśmy jako państwo podobnie korzystnej oferty kredytu non profit. Jego konsekwencją będzie wdrapanie się Polski do rodziny najbogatszych i najważniejszych państw Europy. Program ten generalnie jest porównywalny jedynie z Planem Marshalla, który wkrótce po wojnie uratował europejski Zachód. W programie tym Polska nie uczestniczyła z rozkazu Stalina. W dniu, w którym premier Cyrankiewicz zapowiedział przyjęcie oferty USA, Agencja TASS poinformowała, że Polska wraz z Czechosłowacją z niej nie skorzysta. W ten sposób 4 miliardy ówczesnych dolarów przeszły nam koło nosa. Nasuwa się więc pytanie: czy Nawrocki, dla osiągnięcia swych celów, jest skłonny naśladować Stalina?
Program SAFE. Czym był Plan Marshalla?
Szukając odpowiedzi, musimy spytać, jaki był cel tego Planu? Był on reakcją na powojenną klęskę gospodarczą Zachodu. Europa z inflacją i kartkami żywnościowymi była trudna do życia. Elity rządzące obawiały się coraz wyższych notowań partii komunistycznych. Rozumiał to doskonale sekretarz stanu USA Marshall, który pomimo powojennej dominacji gospodarczej w świecie – Produkt Krajowy Brutto (PKB) Ameryki stanowił 40 procent całej produkcji światowej – uznał, że USA muszą ożywić gospodarczo Europę. Chodziło o stworzenie warunków dla wzrostu wymiany handlowej, niezbędnej dla światowej równowagi gospodarczej. Tak zrodziła się koncepcja wielkiego kredytu non profit dla państw uczestniczących w Wielkiej Koalicji i zniszczonych wojną. Novum projektu polegało na tym, że pieniądze przekazywane poszczególnym krajom miały być zwrócone po długim okresie, a ich inwestowanie kontrolowane nie tylko przez władze poszczególnych krajów, ale także przez pożyczkodawców. Chodziło o to, aby nie zostały roztrwonione. Nie była to więc manna z nieba. Pieniądz bowiem, nolens volens został uznany za towar.
Ten plan wkrótce okazał się zbawienny i gospodarka europejska w ciągu kilku lat ruszyła z kopyta. Stąd wziął się powojenny cud gospodarczy Zachodu. Natomiast nieskorzystanie z Planu przez Wschód Europy, w tym samego ZSRR, okazało się dla jego społeczeństw zabójcze. Zrodziło trwałe zacofanie gospodarcze, a także cywilizacyjne obszarów na Wschód od Łaby. Stało się zarzewiem procesów gospodarczych, mających w końcu doprowadzić do upadku systemu stworzonego przez Lenina i Stalina
Program SAFE. Powtórka Planu?
Na tak postawione pytanie trzeba jasno odpowiedzieć. SAFE pod wieloma względami jest powtórką Planu Marshalla. Jest mocną odpowiedzią na kryzys Unii i całego Zachodu. Niejasna polityka prezydenta Trumpa sprawiła, że dziś niezrozumiałe są jej cele polityczne i stosunek USA do Europy. Niespodziewanie zrodziło się pytanie: co z NATO? Parasol bezpieczeństwa zawieszony nad Europą jeszcze przez prezydenta Trumana przestał bowiem być bezwzględnym gwarantem jej bezpieczeństwa. W tej sytuacji uznano, że niezbędna dla Europy stanie się rozbudowa rozczłonkowanego na poszczególne państwa przemysłu zbrojeniowego. Sprawą dnia stało się przyswojenie przez firmy europejskie najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych, od których zależy jakość uzbrojenia. Z kolei wojna obronna Ukrainy sprawiła, że niezbędne jest wzmocnienie wschodniej flanki Unii Europejskiej, narażonej na agresję Rosji. Zrozumiano, że Putin choćby boso i na głodniaka marzy o odbudowie sowieckiego imperium. Ponieważ Trump nie zareagował na tę sytuację i wycofał pomoc dla Ukrainy, powróciło pytanie, czy Stary Kontynent może obronić się sam? Uznano, że tak, ale pod warunkiem, że Europa stanie się mocarstwem światowym. Bo tylko mocarstwowy status może dać naszemu kontynentowi, a tym samym Polsce stabilne poczucie bezpieczeństwa.
Stąd koncepcja SAFE czyli rozbudowy, za kredyty non profit, militarnych możliwości Europy przyjęta i ratyfikowana do dziś przez 20 państw europejskich. Bruksela zamierzone kwoty uruchamia sięgając do metod wypróbowanych w Planie Marshalla. Tyle że są one europejskie. Zasady przyjęte w SAFE są korzystniejsze od historycznej już oferty USA, bowiem kredytobiorcy zaczną spłacać kredyt dopiero po 10 latach, a ich oprocentowanie nie przekracza, jak wiadomo, 3,5 procent. Warunki te biją więc na głowę wszelkie realne formy oprocentowania kredytów dostępne dziś dla państw. Prawda, że ich sposób wydawania jest kontrolowany przez Brukselę, ale tak jest ze wszelkimi kredytami unijnymi, dzięki którym stanęliśmy na nogi. Ci, którzy kwestionują tę zasadę ukrywają, że o użyciu konkretnego sprzętu bojowego kupowanego w USA decyduje, nawet po latach Waszyngton, który może tak jak w przypadku Ukrainy zakazać niszczenia celów na terytorium Rosji z wyrzutni przekazanych Kijowowi. To jest sprzeczne z zasadą suwerenności partnerów. W SAFE nie ma, rzecz jasna, śladu tego warunku!!!
I wreszcie sprawa ostatnia – głównym beneficjentem programu jest Polska. Otrzyma 25 procent uruchomionych kredytów i dzięki nim powstaną tysiące miejsc pracy. Gospodarka uzyska ogromne impulsy technologicznego rozwoju. Przypomnę wszystkie ważne wynalazki typu: komputery, roboty itd. itp. były generowane przez wojsko przed ich cywilnym zastosowaniem. Trzeba więc być szaleńcem lub zdrajcą, żeby odrzucić ofertę SAFE dla Polski. Stąd pytanie, dlaczego z tym programem walczy tak zaciekle obóz pisowsko-prezydencki?
Dlaczego Program SAFE?
Odpowiem prosto – ze strachu przed gwałtownym rozwojem Polski jeszcze za rządów obecnej koalicji. Oba ośrodki polityczne zdają sobie sprawę, że realizacja SAFE będzie gwałtownym bodźcem dla postępu technologicznego i gospodarczego Polski. Może spowodować, że część klienteli prawicowej odwróci się od dzisiejszej opozycji dostrzegając gołym okiem widoczny postęp gospodarczy. A w przyszłym Sejmie wzrost o 12 procent liczby mandatów koalicji rządzącej może sprawić, że zniknie zmora prezydenckich wet tak mocno dewastujących Polskę.
Zastrachanie Nawrockiego, Kaczyńskiego, Błaszczaka, Mentzena i Brauna nie bierze się więc z niczego. Ewentualny sukces Tuska, który zapewnił Polsce tak wielkie wsparcie finansowe, jest dla nich nie do zniesienia. Realna perspektywa trwałej utraty władzy, dla ludzi typu Kaczyńskiego, uważana jest za katastrofę. Stąd histeryczna walka z SAFE i brednie o jego szkodliwości dla suwerenności Polski. W efekcie widmo weta absurdalnego i szaleńczego jest naprawdę realne. Wymaga jasnej odpowiedzi, co będzie, jeśli pan Nawrocki pozbawi Polskę tych miliardów euro? Czy górę weźmie interes partyjny, który w tej sytuacji stawia na słabość Polski i marazm.
Czy rządzący zastosują manewr zastępczy i wetu prezydenta przeciwstawią decyzję Zgromadzenia Narodowego kasującego decyzję prezydenta. Taki krok uzasadnia sposób zaprzysiężania prezydentów przez Zgromadzenia Narodowe. Dowodzi on, jeśli nie wyższości, to co najmniej równorzędności Zgromadzenia wobec prezydenta. Przecież głupota i szaleństwo, objawiające się zawetowaniem trzydziestu ustaw, w ciągu pół roku urzędowania, nie mogą być ważniejsze od szansy tak znaczącego podniesienia poziomu armii i gospodarki. Na argument, że złamie to prawo konstytucyjne, przypomnę, że Obóz Reform, uchwalił naszą świętość narodową – Konstytucję 3 Maja – zdecydowaną i wymuszoną mniejszością parlamentarną. Wiem, że ratyfikacja SAFE tym sposobem wymagałaby od rządu zdecydowania i ogromnej odwagi cywilnej. Mam jednak nadzieję, że w razie zdrady prezydenckiej koalicja rządząca potrafi się zdobyć na taką właśnie decyzję. Bez SAFE, z wetem w zamian, pozostaniemy bowiem krajem słabym wobec Rosji. Sądzę, że III RP nie chce być drugorzędnym, bezwolnym państwem!

