https://wyborcza.pl/7,179012,32879945,bruno-le-maire-w-le-figaro-musimy-stworzyc-federacje-szesciu.html#do_w=599&do_v=1877&do_st=RS&do_sid=2593&do_a=2593&do_upid=1877_ti&do_utid=32879945&do_uvid=1782559645779#s=S.lena-K.P-B.1-L.3.zw

prasa zagraniczna 

Zdaniem byłego ministra gospodarki Francja, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Polska i Holandia powinny utworzyć federację w ramach Unii Europejskiej. Z własną konstytucją i nową stolicą.

 

Isabelle Lasserre, "Le Figaro": - Jakie zagrożenia wynikają z porozumienia zawartego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem?

Bruno Le Maire, były minister gospodarki Francji: Głównym zagrożeniem jest umocnienie się teokratycznego Iranu w regionie. Porozumienie dotyczące [wstrzymania] irańskiego programu jądrowego będzie farsą, która nie da żadnych poważnych gwarancji, że Iran nie będzie pracować nad bronią jądrową. Kwestia rakiet balistycznych prawdopodobnie nie zostanie poruszona, mimo że rakiety te będą mogły dolecieć do południowej Europy. Wreszcie irański reżim zgarnie 300 miliardów dolarów i skorzysta ze zniesienia sankcji. Kto jeszcze myśli o losie narodu irańskiego? To żałosny koniec żałosnej wojny.

Czy Stany Zjednoczone są nadal naszymi sojusznikami?

- Nie, zachowują się jak przeciwnicy. Barack Obama, który porzuca nas na pastwę losu w Syrii, Joe Biden, który torpeduje kontrakt na francuskie okręty podwodne w Australii, Donald Trump, który nakłada na nas cła i odcina nam dostęp do systemu sztucznej inteligencji Anthropic – czego jeszcze potrzeba, by to zrozumieć? Wyciągnijmy wniosek:

Europejczycy muszą uwolnić się od fascynacji Stanami Zjednoczonymi i zbudować polityczną niezależność.

Spójrzmy prawdzie w oczy: militaryzacja stosunków międzynarodowych stała się obecnie regułą. Handel, metale rzadkie, waluta, energia: wszystko jest zmilitaryzowane.

Wszystko bowiem podlega śmiertelnej konfrontacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami o światową hegemonię w XXI wieku. W tej grze Europa musi być trzecią potęgą. Potęgą prawa i stabilności.

Czy uważa pan, że NATO może przestać istnieć?

- Wszystkie organizacje wielostronne mogą zostać zlikwidowane: Światowa Organizacja Handlu, ONZ czy NATO. Czy leżałoby to w naszym interesie? Nie. Musimy jednak rozważyć wszystkie opcje, aby zagwarantować nasze bezpieczeństwo. To absolutny priorytet i podstawowy obowiązek państw. Wiemy, że Władimir Putin uczynił nieustanną wojnę warunkiem przetrwania reżimu. W obliczu tego zagrożenia możemy pewnego dnia znaleźć się sami.

Również w tym przypadku wniosek jest prosty: musimy przyspieszyć europejskie zbrojenia, wspierać wzrost potencjału Niemiec oraz masowo zaopatrzyć się w drony i pociski dalekiego zasięgu.

Rozpocznijmy też bezzwłocznie rozważania nad nową architekturą bezpieczeństwa europejskiego, obejmującą Wielką Brytanię i Ukrainę.

Musimy umieć podejmować decyzje szybciej, zdecydowanie i sprawniej. W przeciwnym razie w ciągu mniej niż pięciu lat staniemy się wasalami Chin i Stanów Zjednoczonych.

Czy zrobiliśmy wystarczająco dużo dla Ukrainy?

- Tak, wypełniliśmy nasz obowiązek wobec narodu ukraińskiego. Zarówno pod względem finansowym, jak i militarnym opowiedzieliśmy się po stronie wolności. Bądźmy z tego dumni! I okazujmy taką samą determinację we wszystkich kwestiach.

Czy Ukraina powinna przystąpić do Unii Europejskiej?

- Nie od razu. W obliczu powrotu imperiów absolutnym priorytetem jest silniejsza integracja kontynentu europejskiego, a nie jego rozszerzenie. Musimy umieć podejmować decyzje szybciej, zdecydowanie i sprawniej. W przeciwnym razie w ciągu mniej niż pięciu lat staniemy się wasalami Chin i Stanów Zjednoczonych, które wysysają światowe zasoby finansowe, dominują w dziedzinie nowych technologii i w przyspieszonym tempie przechodzą na automatyzację.

Co więc należy zrobić, aby Unia Europejska stała się bardziej skuteczna?

- Po pierwsze: zjednoczyć się. Po drugie: podejmować decyzje w wąskim gronie. Po trzecie: wykorzystać naszą broń. Bo my też mamy środki do obrony naszych interesów: rynek 450 milionów konsumentów, którego wszyscy pożądają, walutę, która jutro może konkurować z dolarem, najnowocześniejsze technologie i wielkie, zaawansowane gałęzie przemysłu. Ale tę broń ciągle odkładamy na bok. Wyciągnijmy ją! I pozostańmy stabilną potęgą, która przyciąga umysły i kapitał.

Tak, ale aby egzekwować prawo na arenie międzynarodowej, potrzebna jest siła militarna…

- Oczywiście! Rozpoczęło się przezbrojenie europejskie. Tym lepiej. Należy jednak zrewidować metodę: Francja i Niemcy muszą działać wspólnie, w przeciwnym razie Francja zostanie w tyle. Przy wielkich wspólnych programach przemysłowych trzeba unikać marnotrawstwa pieniędzy. A preferencja europejska musi stać się zasadą niepodlegającą negocjacjom.

Jaki powinien być nasz ostateczny cel? Europejska armia, wyposażona w narzędzia zintegrowanego dowodzenia. Jedynie odstraszanie nuklearne powinno stanowić wyjątek i pozostać w wyłącznej kompetencji prezydenta Francji.

Skończmy jednak z pozorem: nie będziemy w stanie zainwestować więcej w suwerenność Francji bez ponownego zdefiniowania miejsca i celów naszego państwa socjalnego. Nie można dalej indeksować wszystkich emerytur, rozdawać zasiłków na prawo i lewo, dążyć do bezpłatnego dostępu do wszystkiego dla wszystkich i jednocześnie utrzymać naszą pozycję militarną w Europie. Nadszedł czas wyboru między potężnym państwem suwerennym a nieograniczonym państwem opiekuńczym.

Jak postępować z Chinami?

- Na równych prawach. Oznacza to, że musimy położyć kres wizytom dwustronnym, podczas których każdy przyjeżdża negocjować z Xi Jinpingiem swój kontyngent wieprzowiny lub samochodów wyższej klasy, i przejść do kompleksowych negocjacji między Chinami a Europą.

W zamian za dostęp Chin do rynku europejskiego musimy uzyskać trzy kluczowe rzeczy: transfer najnowocześniejszych chińskich technologii do Europy, długoterminowe porozumienia przemysłowe oraz rewaluację juana. Wzajemności nie da się narzucić. Trzeba na nią zapracować, wykorzystując w negocjacjach odpowiednie środki nacisku. Jako minister gospodarki udało mi się wprowadzić cła w wysokości ponad 35 proc. na subsydiowane chińskie pojazdy elektryczne. Był to pierwszy krok w kierunku przywrócenia równowagi.

A jeśli AfD w Niemczech, Mélenchon lub Bardella we Francji, Nigel Farage w Wielkiej Brytanii dojdą do władzy, czy europejska jedność będzie możliwa?

- Najgorsze nigdy nie jest pewne! Ale aby zapobiec wzrostowi skrajności, musimy z całych sił bronić naszych interesów gospodarczych i pokazać pazury. Nigdy więcej upokarzania Europy przez Donalda Trumpa, który z uśmiechem narzucił nam 15-procentowe cła, podczas gdy amerykańscy giganci cyfrowi czerpią ogromne zyski kosztem europejskich konsumentów.

Europa musi nauczyć się bezkompromisowości.

Musi odzyskać swoją dumę. Musi też położyć kres swojemu wrodzonemu pesymizmowi. W 1989 roku, wraz z upadkiem muru berlińskiego, sądziliśmy, że przyszłość już nadeszła. W 2026 roku uważamy, że przyszłość się skończyła. To tragiczny błąd.

Aby wywierać wpływ na bieg wydarzeń na świecie, musimy zaproponować nową Europę sześciu państw: Francji, Niemiec, Hiszpanii, Włoch, Polski i Holandii. Kraje te pozostaną w Unii Europejskiej. Utworzą jednak federację państw narodowych. W konstytucji przyjętej przez narody określą zasady wspólnego podejmowania decyzji. Wybiorą kluczowe kwestie, w których dadzą sobie pięć lat na osiągnięcie konkretnych rezultatów: cyfrowego giganta zdolnego konkurować z Google, fabrykę półprzewodników o krytycznej wielkości, wspólne dyplomy uniwersyteckie oraz harmonizację podatkową. W dłuższej perspektywie wybiorą sobie stolicę.

Które miasto miałoby się stać stolicą?

Niech decydują narody! W ramach Unii Europejskiej ta federacja będzie decydującą siłą, ponieważ będzie miała systematycznie większość kwalifikowaną. Będzie działać jak jedno państwo. Pozwoli to przezwyciężyć nieznośne technokratyczne opóźnienia Brukseli. Federacja sześciu państw ożywi politykę europejską, tak jak strefa euro ożywiła naszą integrację gospodarczą.

Tłumaczył Bartosz T. Wieliński