NIE JEST TAK ŹLE!
ANGORA nr 19 (10 V 2026)
Ulubionym zajęciem wybrańców narodu, włodarzy nie jest – jak zapewniają, przyrzekają – ciężka praca dla dobra Polski i Polaków! Nie jest też dla nich frajdą realizowanie jakiejś wydumanej misji, o której ględzą w trakcie każdej kampanii wyborczej! Nic z tych rzeczy! Ta paplanina to jazda obowiązkowa polityków przemawiających na wiecowych, propagandowych spędach! Do prawdziwie ulubionych zajęć przedstawicieli klasy próżniaczej, pasożytniczej należy publiczne poniżanie i obrażanie swoich politycznych przeciwników – dyskredytowanie ich w oczach opinii publicznej! W tym się generalnie specjalizują! Ta robota naprawdę ich podnieca i rajcuje! Mogą godzinami w programach radiowych i telewizyjnych obsobaczać wrażych im interlokutorów i nigdy nie mają dosyć! Tak, z grubsza, wygląda owo zjawisko z jednej strony. Z drugiej wyłania się inny, równie ciekawy, wart omówienia obraz. Oczywiście jest on nierozerwalnie związany z tym, o czym powyżej napisałem. Otóż trzeba uczciwie powiedzieć, że dzięki tym szczerym do bólu wypowiedziom, zajadłym pyskówkom wiemy, z jakimi politykami mamy do czynienia w Parlamencie Przenajświętszej Rzeczpospolitej! Jakiej klasy prawo uchwalają owi wybrańcy narodu i czemu ono, po wejściu w życie, odbija się nam dokuczliwą czkawką! Wiemy też, dlaczego decyzje włodarzy wywołują u porządnych, przyzwoitych ludzi reakcję odruchową wyrażającą się tym, iż palec wskazujący bezwiednie wędruje w kierunku czoła, by się w nie popukać! Im bardziej zastanawiam się nad tym, z jaką patologią władzy mamy do czynienia, tym bardziej jestem przekonany, że stał się CUD, który sprawił to, że przy tylu debilach, kanaliach, zakutych łbach, zdradzieckich mordach, ruskich onucach, złodziejach, kłamcach i innych karygodnych szumowinach siedzących w sejmowych, senackich ławach i na ministerialnych stołkach nasza świętojebliwa nadwiślańska kraina jeszcze nie upadła, nie przestała funkcjonować! Ale to temat na dłuższe, bardziej drobiazgowe i wnikliwe rozważania! W tej menażerii schizopolityków ryj wodzą wrzeszczące, agresywne niedouki – zwykłe, pospolite chamy, którym trafiło się – niczym ślepej kurze ziarno – pełnić zaszczytne, odpowiedzialne państwowe funkcje, do których nie dorośli i nigdy nie dorosną! Miernota, bez względu na okoliczności, zawsze pozostanie miernotą! To jednak nie przeszkadza jej wcale w robieniu oszałamiającej kariery! Politycy nafaszerowani przekazami dnia od rana do wieczora okupują media, bo jest na przygłupów zapotrzebowanie! Ich bezczelne wypowiedzi, prostackie zachowanie znakomicie wpływają na wzrost oglądalności, słuchalności! Wśród tej rzeszy jełopów giną, schodzą na dalszy plan politycy z prawdziwego zdarzenia, świadomi tego, czym jest polityka i jakim celom ona służy! Niestety, owi autentyczni propaństwowcy są w zdecydowanej mniejszości i rzadko się przebijają ze swoimi poglądami – sporadycznie nadają ton parlamentarnej, medialnej dyspucie! W zelektryfikowanej RP panuje CIEMNOTA!
ANTONI SZPAK
PS Pocieszające w owej smutnej, przygnębiającej sytuacji jest to, że nie jest jeszcze tak ŹLE, jak mogłoby być, gdyby wybrańcy narodu, włodarze – cała ta polityczna klasa bez klasy – postanowili jeszcze bardziej umilić nam życie!
![]()
![]()
Kilka dni wstecz byłem mimowolnym uczestnikiem rozmowy "ludu PIS-owskiego". Jeden z nich pochwalił się nabytkiem nowego smartfona i jednocześnie narzekaniem z powodu braku doń ładowarki. Zażartowałem niefrasobliwie, że przyszły premier ma na to rozwiązanie, OZE-SROZE dopóki nie wrócimy do starych, dobrych czasów. Rozległ się gromki głos pozostałych, że MA RACJĘ bo czy wiem, ile kosztuje wykopanie i osadzenie masztu na wiatraka...? Nie usiłowałem już prostować, że chodziło mi (i ichniemu in spe premierowi) o energię słoneczną a nie wiatrową ale powstrzymałem się by nie pytać ich z kolei ile kosztuje budowa elektrowni węglowej i ile kosztuje węgiel z jego skutkami. Szkoda gadać... Propaganda przeciw UE jest tak prostacka i aż dziw bierze, że ludzie się na to nabierają wygłaszając takie absurdy o kopaniu dołu pod wiatrak.


