Nie chodzi już nawet o to, że Karol Nawrocki jest pierwszym prezydentem wybranym nieznaną liczbą głosów. Ale o to, że lubi przypominać, że nie jest notariuszem większości parlamentarnej. Słusznie, choć nieco złośliwie wobec poprzednika. Ale dlaczego postanowił być consigliere szemranego kryptobiznesu?
W normalnych okolicznościach powinienem przypomnieć prezydentowi o związkach kryptowaluciarzy z półświatkiem, ale nie jestem pewien, kto tu kogo sobie przedstawiał. 1 grudnia 2025 r. Nawrocki zawetował ustawę, tłumacząc, że zagraża „wolnościom Polaków, ich majątkowi i stabilności państwa”, bo pozwala blokować strony internetowe, jest przeregulowana i uderzy w małe firmy. 12 lutego 2026 r. zrobił to drugi raz, mówiąc, że dostał praktycznie ten sam zły projekt. W międzyczasie miał zaproponować już ten dobry, ale nie zaproponował. Jest takie powiedzenie w Rosji, która siebie zna najlepiej: „Gdy używają wielkich
patriotycznych haseł, to znaczy, że już kradną” (Sałtykow-Szczedrin).
   Rząd od miesięcy informował o ryzyku, a prezydent dwa razy uznał, że ważniejsza jest opowieść o wolności niż włączenie rynku krypto w polski system prawnofinansowy.W parlamentarnej debacie Waldemar Żurek raportował: od stycznia 2024 r. prokuratura miała 5824 sprawy dotyczące kryptowalut i zabezpieczyła 29 mln zł w 107 postępowaniach. Rynek, który według wszystkich ekspertów szczególnie podatny jest na wykorzystanie przez wywiad
rosyjski i białoruski, dostał zielone światło od… polskiego zwierzchnika sił zbrojnych. Tego samego, który blokuje awanse dla młodych oficerów polskich służb.
   Mimo to za Nawrockim stanęła cała prawica. Sejm nie zdołał odrzucić pierwszego weta 5 grudnia 2025 r., wbrew ostrzeżeniom nie tylko Żurka, ale i Tuska, że chodzi już nie tylko o spekulację, ale i o rosyjską infiltrację, płacenie za sabotaż i oszczędności kilku milionów Polaków.
   Ta historia nie zaczyna się jednak w pałacu. Tam trzeba się było jeszcze dostać. Jest maj 2025 r. i konferencja CPAC w Jasionce. Występują Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki i Karol Nawrocki. Imprezę sponsoruje Zondacrypto. To właśnie tam kandydat na prezydenta zapowiedział, że nie podpisze ustawy regulującej rynek krypto. Sławomir Mentzen zareagował entuzjastycznie: „Bardzo dobrze! Widzę, że są kolejne efekty naszej rozmowy!”. A kiedy weto już
zapadło, dziękował Nawrockiemu i twierdził, że sam apelował o nie także podczas spotkania z prezydentem. Potem jest jeszcze wrzesień w Waszyngtonie, event współorganzowany przez TV Republika. Sponsor ten sam. Przemysław Kral, cudowny spadkobierca nieszczęśliwie zaginionego założyciela giełdy Sylwestra Suszka, będzie później zaprzeczał, że lobbował politycznie, i zapewniał, że Nawrockieg nigdy nie spotkał.
   Za dzisiejszą marką stoi stara historia BitBay. Jej założyciel Sylwester Suszek, okrzyknięty „polskim królem kryptowalut”, zaginął w marcu 2022 r. TVN ujawnił, że Marian W. – podejrzany w sprawie jego zniknięcia – jest przez prokuraturę wskazywany także jako szef międzynarodowej mafii paliwowej obracającej fikcyjnymi fakturami na 1,2 mld zł i wyłudzającej setki milionów z VAT. To wtedy ster firmy przejął jego dawny prawnik, Kral właśnie. Biznes przeniesiono do mniej nachalnych jurysdykcji, a konkretnie Estonii, a nowy właściciel osiadł w Monako. Zapewne z sentymentu do barw narodowych.
   W zeszłym tygodniu Donald Tusk ujawnił, że według informacji ABW na przełomie października i listopada 2025 r., a więc miesiąc przed sejmowym głosowaniem nad odrzuceniem pierwszego weta, monsieur Kral z Monako miał wpłacić 450 tys. zł na fundację związaną ze Zbigniewem Ziobrą (Budapeszt), a spółka powiązana z nim przelała 70 tys. euro fundacji Przemysława Wiplera (Warszawa nocą). Jak opisał serwis money.pl, fundacja Dobry Rząd mieści się pod adresem firmy lobbingowej, a w jej otoczeniu spotykają się ludzie Wiplera i ludzie z kręgu Ziobry, stanowczo odrzucający podejrzenia o jakikolwiek lobbing.
   Złośliwy los chciał, że w międzyczasie doszło do niespodziewanego spadku rezerw BTC o 99,7 proc., lawinowego wzrostu zaległości wobec sponsorowanych klubów i transferu ponad 76 mln zł do – konkurencyjnej rzecz jasna – giełdy. Zondacrypto sobie skromnie zostawi wdowi grosz: 0,18 BTC. Sąd z pewnością doceni ten gest i altruizm rynkowy właściciela potraktuje jako okoliczność łagodzącą. A jak sąd zawiedzie, to jest jeszcze prezydent, który ten błąd naprawi,
stosując prawo łaski. Kryptoprezydent Nawrocki. N